| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Kompakotowe, nowoczesne i energooszczędne stacje transformatorowe - produkt polski. Buliba.pl - gry dla dzieci on-line. |
| techno / solaluna 2001 - trip(?) report (dlugie) |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Proffessor Rudolfix
|
Posted: 17 Wrz 2001 08:15:39 Dlugie ale IMHO warto przeczytac::: Postanowilem napisac cos o imprezie w grecji na ktorej ostatnio bylem. Historia naprawde warta jest spowiedzi - nie tyle ze wzgledu na same party, ale raczej na sposob w ktory tam dotarlismy. Jak sobie przypominam to wydaje mi sie to niemozliwe - ale bylo jak nastepuje: jedziemy na lotnisko z kolega hackiem grzejac # z wielkiej lufy, bilety w kieszeni, miejsca zarezerwowane 2 miesiace wczesniej (po drodze hacek rozpieprzyl samochodem kota na tysiac kawalkow - LOVE PEACE UNITY he he he biedny mruczus he he he - ale to nieistotne ;)) wchodzimy do gejtu a tam cos niehalo. po krotkim zamieszaniu okazuje sie, ze w samolocie nie ma miejsca - kurwa jakto?! takto! odpowiada koles - sprzedajemy wiecej biletow niz jest miejsc - tak wlasnie robimy (jest jak jest innego wytlumaczenia nie ma takie jest zycie)! no to robi sie przykro, zalamka, zaczynamy napierdalanke z obsluga - wreszcie dali miejsce w biznesklasie bo bylo wolne - dobrze! cala podroz spedzamy zzerajac frykasy i wznoszac puchary. w atenach okazuje sie, ze grecja jest duza a tamtejsza kultura kolejowa jest na poziomie zaprzegow konnych (gdzie im do rosji!) - musimy kupic bilet lotniczy bo na impreze nie zdazymy. potem udajemy sie na chwile do aten (grzejac # i wznoszac puchary) - dojechalismy na miejsce i stoi ale grecy nas nie wpuszczaja (czemu? kij wie - grecy tacy sa - jeszcze o tym napisze). samolot polecial - rozpacz totalna, ale okazuje sie, ze bilety wymienia na do innego miasta. No to polecielismy - grecka prowincja to trzeci swiat. dalej autobusem do alexandropuli - tam jest port. No i tu sie kurwa dopiero zaczelo. W porcie tlum frikow, panika, orthodox-black-metal-armageddon, jest chyba pare tysiecy ludzi wszyscy zajebiscie chca na impreze a promy stoja, grecy wszystko pierdola, linie sa panstwowe i nie ma huja - nie bedzie dodatkowego kursu i huj! zaczely sie jakies niemile akcje , greckie ryje blokuja wejscie do portu, najblizszy termin za 2 dni - prawie po imprezie. biegamy po przystani, probujemy namowic autochtonow zeby naz zawiezli - NIC - wszyscy maja wszystko w dupie - sjesta jest! a tu chec przejazdu w ludziach gromna, system biurokratycznie nieelastyczny - musialo dojsc do tragedii!! wtem przypadkiem spotykamy ekipe z gdanska, jada na impreze busem - maja bilet na samochod. sytuacja jest ciezka - nie ma wyjscia, kolesie pakuja nas do bagaznika, przywalaja plecakami i jedziemy. i tu zaczyna sie horror. jest duszno, goraco, spaliny, hacek zaczyna sie dusic i kwiczec ze umiera, stoimy na keji, wokolo dantejskie sceny, wszyscy chca wejsc, przyjezdza policja , godzina opoznienia juz, my w bagazniku zdychamy i krzyczymy do chlopakow zeby zdjeli plecaki a oni do nas zeby zamknac ryje bo nas grecy zhaltuja. wjezdzamy na prom, swiatla gasna, zreszta mi sie juz wczesniej sciemnilo, hacek harczy i kwiczy, skurcze lapia, ruszyc sie nie mozna, blagamy kierowce, zeby otworzyl z tylu drzwiczki bo fajtniemy - on nie bo sie boi grekow (w sumie mial racje - to my sie o to wszystko prosilismy). kierowca zamyka samochod i idzie na poklad a my zegnamy sie z gaska! prom rusza, zaczynamy walke o zycie, wczesniej zdjeli z nas pare plecakow - skutkiem wspolnych drgawek zrzucamy jeszcze pare, desperacko rozgarniamy reszte, wylazimy na wieszch. klops - okna zamkniete, duszno, zaczynamy sie dusic, calej podrozy nie wytrzymamy. wygldamy przez okienko - a tu kurwa, a tu krwa.... ze wszystkich samochodow wydostaja sie ludzie!! nie jestesmy sami! jakies niunie obok nas spostrzegly, zaczynaja rozpierdalac tylne drzwi, my dawaj wpieriod! wyskakujemy! ekstaza, sciskamy sie z niuniami - jest git, ale.... i tu sie zaczyna film o azjatyckich uchodzcach - jestesmy w luku bagazowym - w kolo stoja samochody duze male, bok w bok nie ma jak uciekac, jak grecy przyjda to jestesmy skonczeni - panstwo policyjne przeciez! wskakujemy na dachy i zaczynamy sadzic do najblizego wyjscia wielkimi susami, blacha sie gnie, zamieszanie, w bocznych wejsciach pojawiaja sie grecy w mundurach, my napierdalamy po dachach, oni staja i sie gapia, stupor, ryje rozwarte, ani slowa. czas na maly suspens - grecy sa IMHO palantami, w polsce dostalbym odrazu w ryj, tutaj nic - zwoje wolno pracuja, mozgi na sloncu wyprazone, percepcja wiecznie obnizona - nie to co my ;))) na ale - dalej napierdalamy po dachach, nie mamy nic do stracenia, skok na dol do wejscia, ocieramy sie po kolei o spasione brzuchy, dalej zadnej reakcji, mijamy ich wszyscy biegniemy , uciekamy z tego smrodu spalin na dole na gore do ludzi, z dolu wreszcie slychac jakies krzyki, odwracamy sie z hackiem - ZAMKNAC RYJE! jestesmy na miejscu!! ludzie, gdybysmy zrobili to 2 sek wolniej, na chwile sie zawachali - do tej pory pewnie dymano by mnie w dupe na trzy baty w jakiejs greckiej ciupie za jazde bez biletu, niszczenie mienia i niesubordynacje wobec waaaadzy! a - tak jestesmy na wyspie, w gaju debowym nad morzem, scena, gra hux-flux, zrzucamy bagaze i zarzucamy kwasy, jedziemy! scena wychodzi na morze, w tle gora wychodzaca prosto z wody, 1600 metrow! jest pieknie (beda zdjecia wkrotce). o samej imprezie nie chce mi sie pisac, nurkowalismy w morzu w masce, po zestawie XXL , ryby, niunie, ze sceny transy - po prostu raj, slona woda wypycha cialo mozna lezec w stanie niewazkosci bez ruchu - jest git! biegniemy tanczyc - ludzie w transie, tarzaja sie po ziemi , wlosy z glowy rwa - ogolne szalenstwo (zdjecia beda) - jest git! ostatniego dnia walimy ketamine - pisze to jako przestroge dla wszystkich ktorzy chca probowac. jest to srodek znieczulajacy dla koni - i tak wlasnie dziala, uczucie jak po litrze wodki i ciosie w ciemie wiaderkiem z olowiem, nie polecam, nuda!!! pozbawia przytomnosci, nic fajnego, kompletny zawod! kolejna przestroga - nigdy nie latac lotem, przelozenia biletu powrotnego kosztuje pol jego ceny (a bilet musielismy przelozyc bo wydostanie sie z wyspy bylo rownie trudne jak przyjazd), linie perfekcyjnie gowniane przed samym wyjazdem wykrecilismy jeszcze jeden numer, ale poniewaz jednak nie chce siedziec w ciupie (nie mam czasu) to go nie opisze - wkazdym razie moje prawo jazdy i czesc nogi hacka zostalo TAM, jak tez i piardy i wyrazy obrzydzenia w kierunku tego niegoscinnego kraju. dziekuje za uwage! r. ps. wielkie dzieki dla zajebistej ekipy z gdanska, z raportu mozne wynikac, ze potraktowali nas po macoszemu, nic bardziej mylnego, hardkor wynikal z logiki sytuacji i tyla |
| turmoll
|
Posted: 17 Wrz 2001 09:24:57 Dlugie ale IMHO warto przeczytac:::
Postanowilem napisac cos o imprezie w grecji na ktorej ostatnio bylem. Historia naprawde warta jest spowiedzi - nie tyle ze wzgledu na same party, ale raczej na sposob w ktory tam dotarlismy. Jak sobie przypominam to
wydaje mi sie to niemozliwe - ale bylo jak nastepuje: jedziemy na lotnisko z
kolega hackiem grzejac # z wielkiej lufy, bilety w kieszeni, miejsca
zarezerwowane 2 miesiace wczesniej (po drodze hacek rozpieprzyl samochodem kota na
tysiac kawalkow - LOVE PEACE UNITY he he he biedny mruczus he he he - ale to
nieistotne ;)) wchodzimy do gejtu a tam cos niehalo. po krotkim zamieszaniu okazuje sie, ze w samolocie nie ma miejsca - kurwa jakto?! takto!
odpowiada koles - sprzedajemy wiecej biletow niz jest miejsc - tak wlasnie robimy
(jest jak jest innego wytlumaczenia nie ma takie jest zycie)! no to robi sie przykro, zalamka, zaczynamy napierdalanke z obsluga - wreszcie dali
miejsce w biznesklasie bo bylo wolne - dobrze! cala podroz spedzamy zzerajac
frykasy i wznoszac puchary. w atenach okazuje sie, ze grecja jest duza a tamtejsza
kultura kolejowa jest na poziomie zaprzegow konnych (gdzie im do rosji!) - musimy kupic bilet lotniczy bo na impreze nie zdazymy. potem udajemy sie na chwile do aten (grzejac # i wznoszac puchary) - dojechalismy na miejsce i
stoi ale grecy nas nie wpuszczaja (czemu? kij wie - grecy tacy sa - jeszcze o tym napisze). samolot polecial - rozpacz totalna, ale okazuje sie, ze
bilety wymienia na do innego miasta. No to polecielismy - grecka prowincja to trzeci swiat. dalej autobusem do alexandropuli - tam jest port. No i tu sie kurwa dopiero zaczelo. W porcie tlum frikow, panika, orthodox-black-metal-armageddon, jest chyba pare tysiecy ludzi wszyscy zajebiscie chca na impreze a promy stoja, grecy wszystko pierdola, linie sa panstwowe i nie ma huja - nie bedzie dodatkowego kursu i huj! zaczely sie
jakies niemile akcje , greckie ryje blokuja wejscie do portu, najblizszy termin za 2 dni - prawie po imprezie. biegamy po przystani, probujemy namowic autochtonow zeby naz zawiezli - NIC - wszyscy maja wszystko w dupie - sjesta jest! a tu chec przejazdu w ludziach gromna, system biurokratycznie nieelastyczny - musialo dojsc do tragedii!! wtem przypadkiem spotykamy ekipe z gdanska, jada na impreze busem - maja bilet na samochod. sytuacja jest ciezka - nie ma wyjscia, kolesie pakuja nas do bagaznika, przywalaja plecakami i jedziemy. i tu zaczyna sie horror.
jest duszno, goraco, spaliny, hacek zaczyna sie dusic i kwiczec ze umiera,
stoimy na keji, wokolo dantejskie sceny, wszyscy chca wejsc, przyjezdza policja ,
godzina opoznienia juz, my w bagazniku zdychamy i krzyczymy do chlopakow zeby zdjeli plecaki a oni do nas zeby zamknac ryje bo nas grecy zhaltuja. wjezdzamy na prom, swiatla gasna, zreszta mi sie juz wczesniej sciemnilo, hacek harczy i kwiczy, skurcze lapia, ruszyc sie nie mozna, blagamy kierowce, zeby otworzyl z tylu drzwiczki bo fajtniemy - on nie bo sie boi grekow (w sumie mial racje - to my sie o to wszystko prosilismy). kierowca zamyka samochod i idzie na poklad a my zegnamy sie z gaska! prom
rusza, zaczynamy walke o zycie, wczesniej zdjeli z nas pare plecakow - skutkiem wspolnych drgawek zrzucamy jeszcze pare, desperacko rozgarniamy reszte, wylazimy na wieszch. klops - okna zamkniete, duszno, zaczynamy sie dusic, calej podrozy nie wytrzymamy. wygldamy przez okienko - a tu kurwa, a tu krwa.... ze wszystkich samochodow wydostaja sie ludzie!! nie jestesmy
sami! jakies niunie obok nas spostrzegly, zaczynaja rozpierdalac tylne drzwi, my dawaj wpieriod! wyskakujemy! ekstaza, sciskamy sie z niuniami - jest git, ale.... i tu sie zaczyna film o azjatyckich uchodzcach - jestesmy w luku bagazowym - w kolo stoja samochody duze male, bok w bok nie ma jak
uciekac, jak grecy przyjda to jestesmy skonczeni - panstwo policyjne przeciez! wskakujemy na dachy i zaczynamy sadzic do najblizego wyjscia wielkimi susami, blacha sie gnie, zamieszanie, w bocznych wejsciach pojawiaja sie grecy w mundurach, my napierdalamy po dachach, oni staja i sie gapia, stupor, ryje rozwarte, ani slowa.
czas na maly suspens - grecy sa IMHO palantami, w polsce dostalbym odrazu w ryj, tutaj nic - zwoje wolno pracuja, mozgi na sloncu wyprazone, percepcja
wiecznie obnizona - nie to co my ;))) na ale - dalej napierdalamy po dachach, nie mamy nic do stracenia, skok na dol do wejscia, ocieramy sie po kolei o spasione brzuchy, dalej zadnej reakcji, mijamy ich wszyscy
biegniemy , uciekamy z tego smrodu spalin na dole na gore do ludzi, z dolu wreszcie
slychac jakies krzyki, odwracamy sie z hackiem - ZAMKNAC RYJE! jestesmy na miejscu!! ludzie, gdybysmy zrobili to 2 sek wolniej, na chwile sie zawachali - do tej pory pewnie dymano by mnie w dupe na trzy baty w jakiejs greckiej ciupie
za jazde bez biletu, niszczenie mienia i niesubordynacje wobec waaaadzy!
a - tak jestesmy na wyspie, w gaju debowym nad morzem, scena, gra hux-flux, zrzucamy bagaze i zarzucamy kwasy, jedziemy! scena wychodzi na morze, w
tle gora wychodzaca prosto z wody, 1600 metrow! jest pieknie (beda zdjecia
wkrotce). o samej imprezie nie chce mi sie pisac, nurkowalismy w morzu w masce, po zestawie XXL , ryby, niunie, ze sceny transy - po prostu raj, slona woda wypycha cialo mozna lezec w stanie niewazkosci bez ruchu - jest git! biegniemy tanczyc - ludzie w transie, tarzaja sie po
ziemi , wlosy z glowy rwa - ogolne szalenstwo (zdjecia beda) - jest git!
ostatniego dnia walimy ketamine - pisze to jako przestroge dla wszystkich ktorzy chca probowac. jest to srodek znieczulajacy dla koni - i tak wlasnie dziala, uczucie jak po litrze wodki i ciosie w ciemie wiaderkiem z
olowiem, nie polecam, nuda!!! pozbawia przytomnosci, nic fajnego, kompletny zawod!
kolejna przestroga - nigdy nie latac lotem, przelozenia biletu powrotnego kosztuje pol jego ceny (a bilet musielismy przelozyc bo wydostanie sie z wyspy bylo rownie trudne jak przyjazd), linie perfekcyjnie gowniane przed samym wyjazdem wykrecilismy jeszcze jeden numer, ale poniewaz jednak nie chce siedziec w ciupie (nie mam czasu) to go nie opisze - wkazdym razie moje prawo jazdy i czesc nogi hacka zostalo TAM, jak tez i piardy i wyrazy
obrzydzenia w kierunku tego niegoscinnego kraju. dziekuje za uwage! r. ps. wielkie dzieki dla zajebistej ekipy z gdanska, z raportu mozne wynikac, ze potraktowali nas po macoszemu, nic bardziej mylnego, hardkor wynikal z
logiki sytuacji i tyla zajebista historyjka no no! |
| Sickman
|
Posted: 17 Wrz 2001 09:40:48 Hardkorowcy nie ma co!!! To jest silniejsze niż islam!!! Brawo chłopaki!!! S. |
| Mithrandir
|
Posted: 17 Wrz 2001 13:35:52 Dobra z tego historia na film. Pozdrawia Mithrandir |
| Tomek Banach
|
Posted: 17 Wrz 2001 14:42:14 zajebista historyjka
no no! ej gosciu ale do tego sluzy klawisz delete zeby cytaty wycinac |
| turmoll
|
Posted: 20 Wrz 2001 10:25:50 zajebista historyjka no no! ej gosciu ale do tego sluzy klawisz delete zeby cytaty wycinac to czego mojego nie wycioles? pozdrawiam |
| . 1 . 2 . >> |